Jest szansa na dworzec południowy

Od pewnego czasu trwa dyskusja, zarówno władz samorządowych z PKP PLK, ale także sami mieszkańcy poruszają ten temat, który jest dla nich ważny

Chodzi oczywiście o posadowienie linii kolejowej w granicach miasta. Tory stanowią również granicę między strefą miejską i uzdrowiskową. Utrudnia to komunikację, a w sezonie letnim jest wręcz zmorą dla turystów. Chodzi o zamykane często przejazdy kolejowe.

To nie wszystko… Mieszkańcy, którzy mają swoje domy blisko torowisk obawiają się, i chyba słusznie, o wpływ pola elektromagnetycznego na ich zdrowie i samopoczucie. Linia wysokiego napięcia nie jest i nie może być w żaden sposób izolowana. Przebywanie w takim polu kilka, czy nawet kilkanaście godzin, na to są narażeni pasażerowie, zapewne nie ma żadnego wpływu na ich organizm. W przypadku mieszkańców, sprawa już nie wygląda tak pozytywnie…

Na konferencji prasowej, która odbyła się dzisiaj przedstawiono pewne rozwiązania, które być może uda się sfinalizować. Władze miasta i sami mieszkańcy nie chcą drugiej linii i dworca tak nieszczęśliwie zlokalizowanego w centrum miasta. Mówiono już o tym 100 lat temu, o czym kiedyś pisaliśmy. Zarząd PKP jest skłonny przyjąć najlepsze dla miasta rozwiązanie, tzn budowę tzw dworca południowego. Jest jednak wiele problemów związanych z finansami i ewentualną infrastrukturą, tę zapewnić musi miasto. Tymczasem ma być opracowana techniczna koncepcja, która być może da jakieś pozytywne wyniki w postaci nowego wariantu. Ten może zaowocować w planowaniu, rozmowach, w ministerstwie infrastruktury.

Jest jeszcze inne spojrzenie na tę inwestycję PKP. Jawi się pytanie, czy jest rzeczywiście potrzebna?
Kołobrzeg jest miastem specyficznym, obleganym w sezonie letnim. Wówczas łatwo zauważyć, że pociągi są faktycznie pełne pasażerów. Tym nie mniej, a wystarczy spojrzeć na przejeżdżające składy przy przejazdach kolejowych, w pozostałych miesiącach są długie i… Puste! A w planach PKP druga nitka…
Trzeźwo myślącym rodzi się w głowie pytanie, kto za to płaci… No cóż, widocznie firma wychodzi na “in plus”, tylko to inne, szersze spojrzenie rodzi inne pytania i wątpliwości. Puste pociągi zużywają energię, a ta nie powstaje z niczego. Ale to już inny temat…