Cyrk tak, ale bez zwierząt

W Kołobrzegu przycumował na kilka dni znany cyrk

W lany poniedziałek pogoda ustabilizowała się, choć było wietrzenie, ale już nie padało. Obserwując pogodę z ostatnich dni można by przypuszczać, że cyrkowi artyści odjadą z przysłowiowym kwitkiem. Kto fatygowałby się z dziećmi w taką śnieżno deszczową zawieruchę, aby spędzić dwie godziny pod namiotem! Nagrzanie go w czasie zimnej wichury jest chyba problematyczne. Okazało się, że sprawy przybrały zupełnie inny obrót. Ale nie o tym ten nasz wpis… Przed wjazdem do cyrku stanęła grupa obrońców zwierząt domagając się nie angażowania tychże do pracy na arenie. Cóż… Gdyby się głębiej zastanowić, ludzie związani z cyrkiem i sami artyści godzą się na podobne warunki mieszkania i pracy. Nie jesteśmy za męczeniem zwierząt, ale ci którzy występują na scenie nierzadko ryzykują wypadkiem, czy nawet życiem, choć teraz to się chyba w cyrkach już nie zdarza. Podobnie jak zwierzęta ćwiczą setki godzin, aby dojść do scenicznej perfekcji. Czy należałoby także protestować przeciwko męczeniu ludzi, tych występujących na arenie…?