Akcja ratownicza. Zasłabł Niemiecki turysta

Często można zaobserwować, zobaczyć, wjazdy ambulansów do różnych miejsc, które tak do końca nie są przystosowane do szybkiej akcji, która przecież może komuś uratować życie.

Dzisiaj na deptaku przy molo zasłabł Niemiecki turysta. Wiadomo, że nieraz liczą się minuty, czy nawet sekundy. Karetka wjechała ulicą Reymonta na deptak Rodziewiczówny. Kierowca wyłączył bardzo głośną sygnalizację dźwiękową, w końcu jechał między spacerowiczami w strefie uzdrowiskowej. Okazało się, że światła alarmowe nie zadziałały jak trzeba, starsi ludzie zapewne zobaczyliby je w nocy. Zniecierpliwiony kierowca włączył sygnalizację i widok był niesamowity, kilkanaście osób złapało się za serca i zdumieni, przestraszeni, oglądali się do tyłu. Pogotowie miast pomagać mogło przyczynić się do zgonu przypadkowych przechodniów… I tu nasuwa się proste pytanie, czy karetki nie mają “delikatniejszych”, normalnych klaksonów? To nie koniec, kiedy ambulans dojechał do wjazdu na molo, okazało się, że wysuwane słupki znowu tarasują drogę. Kierowca ponownie włączył głośną sygnalizację. Ostatnio służby ratownicze wyposażane są w specjalne piloty, które mają otwierać np wszystkie elektroniczne zamki w osiedlowych blokach. Tu, przed molo, taki pilot jest również niezbędny. Na szczęście pogotowie dojechało na czas, mężczyźnie natychmiast została udzielona pomoc.